Dlaczego kapitał społeczny jest ważny?


Poniżej zamieszczam fragment wywiadu z prof. Januszem Czapińskim dla Gazety Wyborczej z dnia 28 grudnia 2009 r. Profesor odnosi się w nim m.in. do treści raportu „Diagnoza społeczna”, czyli podsumowania przeprowadzanego cykliczne badania Polaków. W 2009 r. ankieterzy GUS przepytali ponad 26 tys. osób w ponad 12 tys. gospodarstw domowych. Część z nich odpowiadała na te same pytania w poprzednich edycjach „Diagnozy” - w latach 2000, 2003, 2005 i 2007.

Pełną treść wywiadu można przeczytać na stronach Gazety Wyborczej.

Janusz Czapiński: Wydaje mi się, że pracodawcy zdają sobie powoli sprawę, że indywidualne szkolenia, podnoszenie kwalifikacji już nie wystarcza. Zauważyli, że barierą wzrostu ich firm jest brak umiejętności współpracy między pracownikami.
Kilku prezesów zgłosiło się do mnie ostatnio, bym poprawił kapitał społeczny w ich firmach. W Polsce próbuje się zintegrować pracowników, wysyłając ich na różne wyjazdy. Ale to nie buduje zdrowego zaufania, lecz sprzyja powstawaniu klik.
Powtarzam moim studentom: uczcie się budować kapitał społeczny w firmach. Poza wszystkim innym będą z tego wielkie pieniądze.

Gazeta Wyborcza: Czemu kapitał społeczny jest tak ważny?

Janusz Czapiński: Skończyła się epoka Edisonów. Dziś nie da się niczego zrobić jednoosobowo. Innowacyjność, na której opiera się nowoczesna gospodarka, to efekt współpracy wielu osób.
Prześledziłem najbardziej pożądane na rynku pracy w USA umiejętności przez ostatnie kilkadziesiąt lat. Początkowo były to umiejętności manualne, przydatne do roboty przy taśmie. Potem - rutynowe umiejętności umysłowe. Teraz na topie są nierutynowe umiejętności interaktywne, co jest brzydką nazwą na twórczą współpracę.

Gazeta Wyborcza: Polska też idzie w tę stronę?

Janusz Czapiński: Polska nie jest jeszcze gospodarką opartą na wiedzy. Jesteśmy wielką montażownią. Produkujemy pralki, lodówki, samochody, telewizory, ale to technologie zachodnie. Są wielkie korporacje, ale działają według obcego know-how.
Wkrótce wyczerpiemy rezerwy, stracimy naszą przewagę nad innymi państwami - tańszą siłę roboczą (bo podrożeje) i wysokie kwalifikacje (bo inni nas dogonią). Już dziś część firm przenosi fabryki z Polski na wschód. To ponura wróżba, ale jeszcze nie na 2010 rok, lecz na 2020.

Pełna treść raportu "Diagnoza społeczna 2009"