Bezpieczne place zabaw w Katowicach - projekt miejski


19 maja 2010 r. w Katowicach Załężu przy Szkole Podstawowej nr 22 otwarto nowy plac zabaw. Jest to kolejne miejsce powstałe w ramach programu „Bezpieczne place zabaw”, zainicjowanego przez magistrat w październiku 2009 r.

Realizacja programu ma doprowadzić do stworzenia "mody na bezpieczną zabawę w lokalnych społecznościach". Każdy plac powstaje we współpracy i przy wykorzystaniu aktywności lokalnych społeczności i organizacji. Takie podejście ma gwarantować bezpieczeństwo tych miejsc i szybką reakcję ludzi w wypadku zniszczeń.

Społeczności lokalne miały czas do 26 października, aby składać wnioski o budowę w ich sąsiedztwie placu zabaw. Zobowiązywały się jednocześnie do m.in. przyjęcia inwestycji w użyczenie, bieżącego utrzymania placu i zieleni oraz zapewnienia bezpieczeństwa, a także jego zamykania i otwierania. Wcześniej władze miasta prowadziły "konsultacje społeczne" pomysłu.

W zamian uczestniczyły w wyborze lokalizacji placu o wartości około 150 tys. złotych i minimalnej powierzchni 560 m2. W 2010 r. oprócz placu na Załężu powstaną obiekty przy ul. Polnej, Bojanowskiego, Morawy, Szafirowej, Hierowskiego, Kijowskiej, Ligockiej, na pl. Andrzeja i Wolności. Nawet dwukrotnie droższe, a co za tym idzie, większe i lepiej wyposażone, będą place w Murckach, na rogu ul. Bielskiej i Walerego Goetla oraz przy pl. Gwarków na Koszutce.

W Dębie (ul. Krzyżowa), Wełnowcu (ul. Jesionowa/Cisowa), Bogucicach (ul. Wajdy), Zawodziu (ul. Marcinkowskiego), Piotrowicach (ul. Wojska Polskiego) i na os. Tysiąclecia (ul. Tysiąclecia), place powstaną w obrębie tzw. strefy aktywności rodzinnej. Będą to miejsca spotkań dla całych rodzin; znajdą się tu nie tylko miejsca zabaw dla dzieci, ale również teren do wypoczynku i rekreacji dla dorosłych, a nawet ludzi starszych. Wybudowane zostaną ze środków unijnych.

Plac dla młodych, ale już nie zabaw, a edukacyjny, powstanie do września 2010 r. w Ligocie, w okolicy ul. Słupskiej i Koszalińskiej. Miasto chce tu wybudować skwer o nazwie plac Miast Partnerskich.

KOMENTARZ
Inicjatywa wydaje się dosyć innowacyjnym podejściem urzędników miejskich. Zapewne ważne okaże się przekazanie własności (użyczenie) placu danej organizacji czy spółdzielni mieszkaniowej. Jest to kluczowe, aby plac nie był wszystkich, czyli niczyi. Wątpliwości można mieć co do stopnia konsultacji społecznych przeprowadzonych przez urząd. W Brukseli takie konsultacje trwają czasem i 2 lata, a mieszkańcy mają istotny wpływ nie tylko na lokalizację ale i wygląd obiektu. Tutaj mamy gotowy wzór przygotowany przez firmę Saternus, który tylko w niewielkim stopniu jest modyfikowany. Tworzona przestrzeń publiczna w żaden sposób nie podkreśla różnic między dzielnicami miasta. Nie buduje klimatu Europejskiej Stolicy Kultury 2016. Co gorsza place nie spełniają roli edukacyjnej. Bardzo daleko im do wzorów proponowanych np. przez Richter Spielgeräte z Frasdorfu. Place zabaw niemieckiej firmy nie tylko są miejscem ze zjeżdżalnią, ale także małym laboratorium muzycznym czy fizycznym. Drugim mankamentem jest z pewnością braku planu wydarzeń na tych placach. Miejsca te mogłyby stać się ważnymi punktami na mapie miasta, gdyby przy ich planowaniu myślano o tym, co ma się tam dalej dziać (poza wizytami rodziców z pociechami). Najważniejsze jednak w tym eksperymencie będą efekty i odpowiedź na pytanie: czy można realizować projekty w przestrzeni publicznej, za które odpowiadać będą sami mieszkańcy.