Czy można na rowerze jeździć pod prąd?


Od końca marca 2009 r. niezwykłego rozpędu nabrała inicjatywa "Rowerem legalnie pod prąd". Pomysł wzorowany na europejskich rozwiązaniach w Polsce zaczął promować m.in. jeden z portali dziennikarstwa społecznego a dziś na Facebook'u grupa o tej nazwie liczy już ponad 1,7 tys. członków.

W przeciwieństwie do innych inicjatyw facebook'owych ta nie jest czysto wirtualna. Pierwszym miastem objętym akcją ma być Kraków. W tym mieście odbywa się już akcja obywatelskiego wysyłania maili m.in. do Zarządu Infrastruktury Komunalnej i Transportu, oraz do Prezydenta Miasta. W najbliższym czasie zorganizowane zostaną specjalne happeningi.

Poruszanie się rowerem pod prąd na określonych drogach jest bezpieczne i np. w Belgii odpowiednie przepisy obowiązują już wiele lat. Od 2004 r. belgijskie prawo nakazuje zarządcom dróg udostępniać większość ulic jednokierunkowych do dwukierunkowego ruchu rowerów. Ruch jest możliwy na jezdniach o szerokości już od 2,6 m., a powyżej 3 m. istnieje taki obowiązek.

Z różnego rodzaju kontrapasami rowerowymi eksperymentowano w Belgii już od kilkunastu lat, ale dopiero po uchwaleniu nowego prawa na ulicach Brukseli naprawdę zaroiło się od tabliczek "Nie dotyczy rowerów". Ruch rowerów pod prąd dopuszczono już na 91 km ulic jednokierunkowych. Oznacza to ponad 15% ogółu sieci drogowej.

Belgijski Instytut Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego wyliczył, że ulice z ruchem rowerów pod prąd są dla rowerzystów niemal dwukrotnie bezpieczniejsze od pozostałych, a co więcej - na ulicach jednokierunkowych rowerzysta jadący "pod prąd" jest bezpieczniejszy niż "z prądem".

Szczegółową prezentacją argumentów za ruchem rowerów na drogach jednokierunkowych można znaleźć tutaj.