Wywiadownia: Jacek "Wiejski" Górski - inicjator akcji "Niedziela bez bazgrołów"


Jacek Górski to jeden z inicjatorów warszawskiej akcji "Niedziela bez bazgrołów". Więcej o samym pomyśle można przeczytać tutaj. Bieżące informacje o akcji dostępne są na stronie www.sudawia.pl/niedziela-bez-bazgrolow. Wywiad jest ilustrowany zdjęciami z (i przed) akcji "Niedziela bez bazgrołów".

NaszaPrzestrzen.pl: 25 kwietnia 2010 r. zorganizowali Państwo pierwszy happening/akcję "Niedziela bez bazgrołów", którego celem było usunięcie tytułowych bazgrołów z fasady kamienicy przy ul. Racławickiej 39a w Warszawie. Ile trwały przygotowania do tej akcji i czy można w nich wyodrębnić jakieś etapy?

Jacek Górski: Po pierwsze nasza akcja to zdecydowanie więcej niż usuwanie bazgrołów - nasza akcja to kompleksowe remonty dolnych kondygnacji budynków przywracający im pierwotny wygląd elewacji. Elewacje są naprawiane (ubytki), gruntowane i dwukrotnie malowane. W przypadku koloni kamienic przy południowej pierzei Racławickiej mówimy o czterech kolorach (cokół, ściany, gzyms i pas międzyokienny) dobranych na podstawie doczyszczonych próbek oryginalnych fasad. Przygotowania do akcji trwały nieco ponad miesiąc - złożyły się na nie negocjacje z dostawcą farb - firmą Myszak i Wspólnicy z Racławickiej. Potem były rozmowy z Zarządcą Budynku firmą Iwar, Zarządem Wspólnoty Mieszkaniowej Racławicka 29A, wreszcie z potencjalnymi uczestnikami akcji.

NaszaPrzestrzen.pl: Motywacją do tej akcji był "nieudany" remont elewacji Państwa sklepu z Produktami Benedyktyńskimi czy też/jak również przeświadczenie, rzadko obecne w Polsce, a oczywiste np. w Stanach Zjednoczonych, że obywatele w sprawach sąsiedzkich muszą się sami organizować, a państwo ma im wyłącznie nie utrudniać działań?

Jacek Górski: Akurat było odwrotnie. Pierwszy remont Racławickiej 27 wykonany we współpracy z Centrum Allenort, które sfinansowało jego koszt był absolutnym sukcesem. Było pewne że wandale zechcą tu wrócić i zniszczyć co ładne i nowe, ale do tego już byliśmy przygotowani. Dziś w naszej strefie kulturowej wandalizm jest niestety tak pewny jak deszcz - jeśli chce się mieszkać w czystym budynku, trzeba o o niego dbać podobnie jak sprząta się trawniki czy chodniki. Jednak młodzi wandale muszą sobie zdać sprawę że każde ich graffiti zostanie udokumentowane, sfotografowane i pobrane zostaną próbki farby i materiał do ekspertyzy grafologicznej a na koniec zamalowane, tak by nie mieli się czym pochwalić przed rówieśnikami. Jeśli kiedykolwiek wpadną w ręce Policji, zebrane dowody będą świadczyć przeciwko nim. Jeśli chodzi o porównania z zagranicą to mamy doświadczenia z realiami kanadyjskimi gdzie połowę swojego życia spędziła moja żona. Tam mieszkańcy integrują się dbając o wspólne fragmenty przestrzeni publicznej, wspólne trawniki koszą na zmianę, składają się na utwardzanie wspólnej drogi, zbierają legendarne już "psie kupy", niewyobrażalne są dla nich zaśmiecone chodniki. Jednak tam mogą liczyć na współpracę władz lokalnych i Policji, które wywiązują się ze swoich obowiązków. U nas na Mokotowie z jednym i z drugim jest bardzo źle! Służby porządkowe nie ścigają drobnej przestępczości, a samorządy nie spełniają swoich obowiązków czyli dbałości o tereny publiczne.

NaszaPrzestrzen.pl: Polska policja nie do końca przychylnie patrzy na tego rodzaju akcje - szczególnie jeśli są one związane z naciskami na ściganie wandali tworzących "bazgroły". Czy udało się Państwu wypracować (i ewentualnie jak) ścieżkę współpracy z policją tak, aby usunięte "bazgroły" nie odrodziły się już następnej nocy?

Jacek Górski: Oczywiście. Przez nasz upór Policja ma więcej roboty i gorsze statystyki. Nie będzie już naszej zgody na kwalifikowanie wandalizmu i niszczenia mienia, które należy karać z art. 288 Kodeksu Karnego jako czyny o drobnej szkodliwości społecznej czyli wykroczenia. Remont elewacji Racławicka 27 kosztował 50 tys. zł, a Policja zakwalifikowała zniszczenie tej elewacji jako wykroczenie o szkodzie poniżej 250 zł. i umorzyła nieprowadząc śledztwa. Kwalifikując wandalizm jako wykroczenie zgodnie z procedurami wewnętrznymi Policjanci sami odbierają sobie szansę na skuteczne ściganie sprawców - do spraw z Kodeksu Wykroczeń nie ma możliwości zastosowania drogiej techniki operacyjnej (grafologia, daktyloskopia, analiza chemiczna, monitoring wizyjny itp.). Są rejony w Polsce gdzie Policja skutecznie stosuje Kodeks Karny do ścigania tych aktów wandalizmu - niestety w Warszawie wciąż jeszcze próbuje się niszczenie elewacji "zamiatać pod dywan" będący w tym przypadku Kodeksem Wykroczeń. Podobnie ma się sprawa z ogłoszeniami naklejanymi na elewacje czy elementy infrastruktury miejskiej (np. skrzynki elektryczne czy telekomunikacyjne, latarnie, wiaty przystankowe).

NaszaPrzestrzen.pl: Koszt remontu elewacji kamienicy przy Racławickiej 39a to ok. 50 tys. złotych. Ile kosztowała akcja "Niedziela bez bazgrołów" i skąd udało się Państwu zdobyć na nią środki?

Jacek Górski: W momencie, gdy malowanie robione jest w czynie społecznym koszt zmniejsza sie kilkunastokrotnie. Oczywiście, wiąże się to z jakością wykonanej pracy gdyż w tym przypadku pracują amatorzy - nie mniej jednak zysk z odmalowanej elewacji jest oczywisty. Na finansowanie "Niedzieli bez bazgrołów" składają się środki wnoszone przez naszą firmę Sudawia oraz innych partnerów jak Allenort, Apteka przy Racławickiej 29, czy sąsiadujący z nami Zakład Budowlany "Woś". Jednak zadanie było by niemożliwe do wykonania, gdyby nie kwoty wyasygnowane przez same zainteresowane wspólnoty, które zrozumiały, że nasza oferta to okazja rewitalizacji ścian ich budynków za bezcen, biorąc pod uwagę wartość wykonanych prac! Koszt farb i materiałów potrzebnych do remontu dolnej kondykgnacji elewacj 4-klatkowego budynku waha się pomiędzy 2 a 3 tys. złotych.

NaszaPrzestrzen.pl: Jak promowali Państwo akcję? Czy odbyły się wcześniej jakieś spotkania z sąsiadami, aby przekonać ich do udziału w niedzielnej czyszczeniu?

Jacek Górski: Pierwsza akcja (ul. Racławicka 29A) wypromowana została poprzez ogłoszenia na klatkach i w rozmowach ze znajomymi. Za drugim razem (ul. Wiktorska 29) odbyła się rozmowa, gdzie okazało się że pomysł trafił na urodzajny grunt - wcześniej brakowało tylko impulsu. I w jednym i w drugim przypadku doszło do zacieśnienia więzów pomiędzy lokatorami biorącymi udziała w akcji. Problemem jest wciąż niestety brak powszechnego poparcia wynikający, jak mniemam z przeświadczenia że walka z pseudografficiarzami nie ma szans na powodzenie. My od lipca ubiegłego roku pokazujemuy że ma sens, a czystych budynków w okolicy systematycznie przybywa.

NaszaPrzestrzen.pl: Ile osób łącznie wzięło udział w "Niedzieli bez bazgrołów"? Czy w grupie uczestników pojawiły się osoby, które teraz silniej chcą się zaangażować w kolejne akcje?

Jacek Górski: Łącznie w "Niedzieli bez bazgrołów" wzięło już udział co najmniej 45 mieszkańców (w tym radny i poseł). W trakcie malowania elewacji Kaplicy Karmelitów bezcennego wsparcia udzielili nam wychowankowie Młodzieżowego Ośrodka Wychowawczego nr 4 w Warszawie. Biorąc pod uwagę, że kilku z nich w przeszłości również malowało bazgroły, nie sposób nie wspomnieć o aspekcie wychowawczym i resocjalizacyjnym tej pracy. Jeśli chodzi o osoby chętne do dalszych działań to myślę że w większość z tej grupy wolontariuszy w przyszłości przystąpią się do następnych akcji.

NaszaPrzestrzen.pl: Czy mają już Państwo kalendarz następnych akcji i jak ewentualnie zdobywacie na nie pieniądze?

Jacek Górski: Następne akcje już raczej po wakacjach, choć niewykluczony jeszcze jakiś mały akt "Niedzieli bez bazgrołów" w czerwcu. Cały czas oczywiście pilnujemy naszych elewacji i zamalowujemy na bieżąco wszystkie nowe bazgroły. Pieniądzej jak pisałem wyżej pochodzą zarówno z własnej kieszeni, jak i współpracujących z nami firm. Gros wydatków pokrywa właściciel budynku co jest zrozumiałe - w przypadku Kaplicy akcja finansowana była ze środków poza kościelnych.