Czy reklama może tworzyć przestrzeń publiczną? - przykłady: Toronto


Zasypywani w przestrzeni miasta reklamami co raz rzadziej zdajemy sobie sprawę, jak bardzo zmienia ona nasz odbiór otaczającej nas przestrzeni. Problem ten dostrzegli m.in. katowiccy inicjatorzy akcji "Napraw sobie miasto".

Szukając jakiegoś sprzymierzeńca "po drugiej stronie barykady" dla walki z reklamami, które zaśmiecają, a nie zwracają uwagę na produkt, przypomniałem sobie o ambient marketingu i marketingu partyzanckim. Oczywiście część akcji ogranicza się do postawienia wielkiego dmuchanego psa, który ma reklamować papier toaletowy, ale niektóre z nich są - moim zdaniem - na granicy street-artu'u.

Pierwsza rzecz, którą trzeba sobie uzmysłowić to fakt, który podkreślają m.in. autorzy opracowania dotyczącego przestrzeni publicznej Szczecina, istnieje mityczne przekonanie, że przestrzeń publiczna należy do wszystkich. Dobra przestrzeń to miejsce przyciągające ludzi - potencjalnych klientów. Wysokie czynsze w wielkich galeriach handlowych wynikają z obecności dziesiątków tysięcy ludzi dziennie. Jeśli w przestrzeni miejskiej pojawią się miejsca o podobnym natężeniu to muszą tam być sprzedawcy. Chcąc się jakoś wyróżnić i przyciągnąć więcej klientów zaczynają zawłaszczać przestrzeń. Jest to proces naturalny i dlatego aktywiści z nowojorskiego Project for Public Spaces podkreślają, że nie ma skończonego projektu dobrej przestrzeni publicznej. Ze swojej natury - miejsca spotkań różnych ludzi - miejsca wspólne zmieniają się nieustannie. Dlatego zmiany trzeba śledzić i ewentualnie wzmacniać pozytywne przemiany, a starać się niwelować negatywne.

Dobrym przykładem pozytywnej reklamy w przestrzeni publicznej jest kampania marki Pantone. Głównym jej celem było pokazanie, że hasło o wzmocnieniu włosów, dzięki jego stosowaniu to prawda, a nie chwyt reklamowy. W Toronto na kilku kamienicach pojawiły się więc powiększone do nadrzeczywistych rozmiarów warkocze przymocowane do okien na wyższych piętrach, po których wspinali się wynajęci ludzie. Surrealistyczny klimat akcji nawiązuje do historii Roszpunki z jednego z opowiadań braci Grimm, której w ucieczce z wieży pomógł kochanek wspinający się po jej długim warkoczu. Bracia Grimm swoje opowiadanie wzorowali na Księdze Królewskiej irańskiego poety Ferdousiego z X wieku.