Jak działają hackerzy przestrzeni publicznej? - przykłady: Holandia


Do 13 czerwca 2010 r. wszyscy odwiedzający belgijskie miasto Ghent będą mogli zapoznać się z instalacjami w przestrzeni publicznej, zrealizowanymi w ramach projektu "Electrified - Hacking Public Space". Jest to już druga edycja tej imprezy organizowanej przez muzeum sztuk wizualnych S.M.A.K. oraz Vooruit - ośrodek, wspierający sztukę audiowizualną.

"Electrified 02 – Hacking Public Space" koncentruje się na artystach aktywnych w obszarze "przestrzeni publicznej". Ich działania nie są w żaden sposób regulowane i często nawet sami organizatorzy nie wiedzą dokładnie na czym będzie polegał dany projekt. Nowym instalacjom towarzyszy "Flashback" - retrospektywa sztuki typu partyzanckiego (hacktivism, city guerilla).

W ramach "Flashback" prezentowana jest dokumentacja działań artystycznych w przestrzeni publicznej od lat 70. M.in. Alessandro Ludovico, redaktor naczelny magazynu "Neural", przygotował specjalną prezentację dotyczącą projektów hackingu w internecie.

Happeningi odbywające się od 2 kwietnia w przestrzeni Ghent będą dokumentowane i dodawane do ekspozycji "Flashback". Wśród zaproszonych artystów jest m.in. Lucas Murgida, który tworząc różnego rodzaju meble zaciera granice między przestrzenią publiczną i prywatną. Poza tym udział wezmą Julius von Bismarck, Ivan Moudov, Ben Benaouisse, Carlos Rodríguez-Méndez, Amilcar Packer, Simona Denicolai i Ivo Provoost, Dogma00, Javier Núñez Gasco, Roberta Gigante, Delmotte, Wilfredo Prieto, Miet Warlop, Helmut Smits, Christophe Bruno, Pierre-Laurent Cassiere.

Prosty, ale intrygujący jest projekt holendra Helmuta Smitsa. Krótkie interwencje Smitsa w istniejącą przestrzeń publiczną mają prowadzić do złamania jej naturalnej funkcji. W swoich projektach umieszczał np. pompy w naturalnych zagłębieniach, aby tuż po opadach deszczu stworzyć z nich fontanny lub ustawiał na łąkach i lasach Holandii wielkowymiarowe loga lwa ING, Pumy lub krokodyla Lacoste.

W parku Cytadela w Ghent, zrealizuje swój projekt "Dead Pixel". Polega on na wypaleniu na trawie kwadratu o wymiarach 82 x 82 cm, czyli jednego piksela widocznego na zdjęciach Google Earth z wysokości 1 km. "Dead Pixel" ma być więc miejscem, którego nie było a który zostanie uwieczniony na fotografii satelitarnej.