Jak uratować centrum Poznania? - spotkania


3 czerwca 2010 r. w poznańskiej Gazeta Cafe odbyła się debata "Jak uratować centrum Poznania?". Udział w niej wzięli mieszkańcy oraz władze miasta. Szczegółową relację z dyskusji można przeczytać na stronach Gazety Wyborczej.

Prezydent Poznania Ryszard Grobelny bronił w niej polityki miasta. - Od początku mojej prezydentury mówię, że dla funkcjonowania centrum ważne są trzy rzeczy. To Stary Rynek, Stary Browar z pl. Andersa oraz planowana zabudowa przed Teatrem Polskim. Trzeba się pogodzić z tym, że zmienia się funkcja centrum. Handel stąd znika, częściowo przenosi się do internetu, ale za to powstają puby i restauracje. Centrum przestaje więc być miejscem zakupów, a staje się miejscem spotkań. Postulaty te popierał także architekt miejski Andrzej Nowak.

Inną wizję polityki wobec centrum mieli przedstawiciele społeczni. Radni zwracali uwagę na brak preferencyjnych stawek czynszowych dla inicjatyw, które mogłyby przyciągnąć ludzi. Biblioteka płaci takie same stawki jak bank.

- Prezydent Grobelny realizuje wizję miasta bez centrum - krytykował Lech Mergler, lider Stowarzyszenia My-Poznaniacy. - Poznań skupia się na zabudowie i miejskich inwestycjach na peryferiach, więc inwestorzy nie interesują się śródmieściem. Sam Stary Browar nie wystarczy, jego oddziaływanie nie sięga nawet kolejnej ul. Rybaki. Uniwersalne rozwiązania dla centrum miast są znane w Europie od lat, opisał je m.in. wybitny duński urbanista prof. Jan Gehl. To eliminowanie ruchu samochodowego ze śródmieścia, tworzenie deptaków, wprowadzanie ułatwień dla rowerzystów, sadzenie zieleni, stawianie małej architektury i ławek - wyliczał i zebrał brawa wśród słuchaczy debaty.