Klątwa katowickiego rynku - archiwalia

Przestrzeń przeklęta?
Patrząc na przedwojenne zdjęcia rynku w Katowicach mam nieodparte wrażenie, że nad tą przestrzenią wisi jakieś fatum.

Szczególnie przeraża mnie zdjęcie samotnej choinki na przeciwko teatru. Ogrodzona, aby nikt się do niej za bardzo nie zbliżył i nie uszkodził czegoś? Długi czas naświetlania rozmazał tłum, który przyszedł zobaczyć bożonarodzeniowe drzewko. Dodaje to tylko grozy tej nieprzyjaznej dla ludzi przestrzeni.

W okresie II Rzeczpospolitej rynek Katowic był tak samo złym przykładem przestrzeni publicznej, jak dzisiaj. Podstawowe braki, czyli brak ławek i miejsc zacienionych, wstrzymujących ruch pieszych. To miejsce pełniło, jak i dziś, jedynie rolę dużego skrzyżowania. Nie zachęca do przyjścia i nie pełni roli integracyjnej dla społeczności.

Toczące się od lat dyskusje o przebudowie i nowym wyglądzie centrum miasta są być może tak trudne, ze względu na tą starą klątwę, rzuconą przez wysiedlanego stąd chłopa w XIX wieku. Jego słowa "a by Wam ta ojcowizna w gardle stanęła" do dziś dźwięczą w przestrzeni miejskiej.

Jedyna nadzieja to jedna ze starych pocztówek przedstawionych w tekście o historii katowickiego Rynku. Widać na niej część rynku ze stoiskami, tłum ludzi i kaskadę wodną na Rawie. Polecam lekturę.