Agitacja polityczna: Żadna pozycja 69 - tylko 5!

Miejski klip wyborczy
Tytuł postu jest jasny i treść będzie dokładnie mu odpowiadająca. Jak u większości osób słowa polityk i polityka nie budzą u mnie sympatii. Jeśli jednak partia rządząca zaczyna prowadzić kampanię reklamową o tym, że nie prowadzi polityki, dochodzę do wniosku, że w takim razie ktoś inny musi się nią zająć.

Klęska pozytywnego myślenia
Wybory 21 listopada będą dla mnie pierwszymi od lat, kiedy mogę zagłosować na kogoś z pełnym przekonaniem, że nie marnuję głosu. Ten blog jest poświęcony przestrzeni publicznej, a polityka ma na nią istotny wpływ, choć z wyżej podanych powodów staram się to niezbyt mocno akcentować (robi to lepiej Krzystof Nawratek). Jednak przed drugą turą wyborów prezydenckich inicjowałem na Facebooku akcję "Głosuję pozytywnie - dwa razy tak", która miała zachęcać do oddawania nieważnych głosów (skreślenie obu kandydatów), ale liczonych przez Państwową Komisję Wyborczą.

Pomysł zakończył się klęską (kilkadziesiąt osób, których zaciekawiła inicjatywa). Wynikał on z mojego przekonania, że nie mogę głosować na kogoś kto na swojej stronie internetowej nie ma nawet śladu programu, który chce zrealizować (dotyczyło to obu kandydatów).

W wyborach samorządowych stworzenie programu wyborczego powinno być znacznie prostsze. Każdy widzi jakie problemy są w przestrzeni go otaczającej i proponuje rozwiązania z planem działań. Nie z planem dla wyborców, ale dla siebie - aby wiedzieć co musi zrobić, aby zlikwidować dany problem. Wydaje się to proste lecz większość startujących woli ogólniki, które równie dobrze mogliby wygłaszać przy wyborach parlamentarnych czy prezydenckich (np. zdrowie jest ważne, edukacja jest najważniejsza).

Pięć kart na stół
Znam Dominika Tokarskiego i Stowarzyszenie "Moje miasto", więc kiedy od niego usłyszałem, że startuje w wyborach samorządowych od razu mnie to zaciekawiło. Idea "Wspólnych Piątek" pokazywała mądre podejście do polityki samorządowej, czyli budowanie koalicji już na poziomie list wyborczych w różnych dzielnicach. Mieszkam w Katowicach-Panewnikach (jedna z południowych dzielnic miasta), więc na Dominika nie mogłem głosować.

Na piątym miejscu listy wyborczej Platformy Obywatelskiej w dzielnicy Ligota/Panewniki jest Tomasz Godziek. Jego plakaty wyborcze były dla mnie wręcz podręcznikowym przykładem kampanii - jasny przekaz i zachęcenie do podjęcia kolejnego kroku, czyli odwiedzenia strony internetowej (np. Do centrum w pięć minut? Więcej na godziek.pl).

Taaaak, rób tak dalej!
Strona internetowa na początku mnie zaskoczyła. Trzy hasła na pierwszej stronie, w tym jedno logo "Tramwajem na Południe". Byłem przekonany, że to koniec informacji. Jednak po kliknięciu na logo zobaczyłem prezentację z dokładnym planem, gdzie mogą przebiegać dwie nowe linie tramwajowej ("Ligota" i "Manhattan") i jakie są szacowane ich koszty (odpowiednio 20 mln. i 70 mln. zł. z zastrzeżeniem, że wymagane są dokładne wyliczenia). Dodatkowo szereg argumentów za sprawą, do której mnie akurat nie trzeba były przekonywać, dlaczego problem transportu w miastach może rozwiązać tylko dobrze zorganizowana komunikacja publiczna.

Dobra wizja na lata
Nie wiem czy "Wspólnym Piątkom" uda się zrealizować ten ambitny plan w cztery lata. Jeśli jednak po tej kadencji jasno zaprezentują co już im się udało osiągnąć, a gdzie napotkali na niespodziewany opór to nie będę miał pretensji, że w 2014 r. nie dojadę do centrum w 5 min. Zagłosuję jednak ponownie, aby pomysł ziścił się w do 2018 r. Według mnie dla kandydatów dobre przygotowanie programu dziś to ułatwienie sobie pracy przy następnych wyborach. Szkoda tylko, że nie wszyscy kandydaci szanują swój czas.

P.S.
Jaka jest siła dobrego pomysłu na kampanię samorządową? Gdyby "Wspólne Piątki" kandydowały z innej listy zagłosowałbym również na nich. Jedyne moje obawy budzi fakt, że startują z lista partii, która głosi, że nie uprawia polityki. Według mnie (i chyba też kilku socjologów) polityka zaczyna się tam, gdzie jest już dwoje ludzi i to nie tylko w Polsce.


Wiem, że w obiegowej opinii słowo to źle się kojarzy, ale nie można stosować nowomowy i liczyć, że nazwanie czegoś inaczej przekona ludzi, iż problem znikł. Myślę, że jeśliby kampania Platformy Obywatelskiej była o kilka tonów mocniejsza lub na plakatach "Wspólnych Piątek" znalazłoby się hasło "Z dala od polityki" to nie zagłosowałbym na nich, bo po prostu czułbym, że w tym miejscu kłamią.