Inicjatywy: Kompletna ulica czy droga?

Przyjazna ulica?
Kilka dni temu pisałem o amerykańskiej koalicji Complete the Streets, której celem jest "uzupełnienie" ulic o miejsce dla pieszych i rowerzystów. Ciekawej analizy projektów, tworzonych niby zgodnie z ideą pełnowartościowej ulicy, dokonuje Charles Marohn - przewodniczący organizacji Strong Towns.

Niby-droga
Na przykładzie planowanej przebudowy ulicy w swoim rodzinnym mieście - Brainerd - pokazuje jak inżynierowie mogą wypaczyć idee "Complete the Streets". College Drive to ulica o średnim dziennym natężeniu ruchu na poziomie blisko 15 tys. pojazdów. Przekracza ona rzekę Mississippi i prowadzi z centrum do części edukacyjnej i wypoczynkowej miasta.

Miasto zaproponowało, aby ulica była dwupasmowa z chodnikiem, zieleniom i ścieżką rowerową. Wszystko zgodne z założeniami "pełnej ulicy". Projekt został poddany konsultacjom społecznym (polecam odwiedzenie prostej strony internetowej o przebudowie, która zawiera jednak pełen zestaw materiałów umożliwiający odniesienie się do projektu nawet laikowi).

30 metrów asfaltowej rzeki
Charles Mahon przyjrzał się jednak dokładnie zaproponowanemu projektowi. Droga dwupasmowa składa się z dwóch jezdni każda o szerokości ponad 8 metrów. Środkiem przebiega teren zielony z oświetleniem o szerokości blisko 4 metrów. W ten sposób powstaje nie ulica, a raczej autostrada przechodząca przez środek miasta o szerokości 20 metrów. Jego zdaniem nikt nigdy nie przejdzie na drugą stronę takiej drogi. Tym bardziej, że asfaltowej rzece towarzyszą bulwary (kolejne 3 metry po każdej ze stron) i droga rowerowa oraz chodnik (łącznie 5 metrów). Razem mamy więc pas o szerokości 31 metrów, którego koszt budowy to około 4,34 mln. dolarów za kilometr (drodze towarzyszą jeszcze większe ronda).

Koszty i bezpieczeństwo
Propozycja zmiany autostrady w kompletną ulicę jest prosta. Zwężenie jej do drogi jednojezdniowej z dwoma pasami o szerokości 3 metry każdy. Pasy ruchu co pewien czas powinny być rozdzielone wysepkami, aby ułatwić przechodzenie na drugą stronę. Rowerzyści powinni poruszać się jezdnią, a nie wydzielonym pasem ruchu.

Dzięki temu uzyska się oszczędność kilku milionów dolarów na kilometrze a dodatkowo w naturalny sposób spowolni się ruch, co jest kluczowe dla ożywienia terenu miasta wzdłuż ulicy. Tego rodzaju projekty mogą powstawać poza miastem, gdzie ważna jest prędkość ruchu, ale nie w mieście, gdzie liczy się bezpieczeństwo.