Lektury: "Orlikowa" przestrzeń publiczna

Kult siatki? - boiska w Dygowie
21 maja 2011 r. w weekendowej Gazecie Wyborczej ukazał się wywiad z Aleksandrą Gołdys i Marią Rogaczewską - socjolożkami z Projektu Społecznego 2012 - o nieoczekiwanym oddziaływaniu budowanych boisk w ramach programu "Orlik 2012" na przestrzeń publiczną mniejszych miejscowości.

To ja i moja przestrzeń
- Likwidują istotny deficyt polskiego życia społecznego: brak bezpłatnych przestrzeni, w których możemy być razem. - opisuje efekty otwarcia boisk Aleksandra Gołdys. Zwraca ona uwagę, że często na wsiach "Orlik" stał się nowym centrum spotkań, a także powstawania nowych pomysłów na działalność lokalną.

Zdaniem badaczek "Orliki" są jedyną zadbaną, otwartą przestrzenią, z której można korzystać odpłatnie. Przyciąga to młodzież nawet do odrabiania lekcji. Roli tej nie spełniają modernizowane biblioteki, gdyż młodzi nie czują, aby to była ich przestrzeń.

Orlikowy impuls
Boiska mają też szersze oddziaływania. Zadbana przestrzeń, uwypukla zaniedbania wokół i staje się impulsem dla władz, aby dokonać kolejnych remontów (np. chodnika lub elewacji szkoły). Co ważne sama sztuczna murawa nie jest w stanie wiele zmienić, jednak "Orliki" przyciągają wielu ambitnych animatorów. Dzięki inicjowanym przez nich wydarzeniom boiska przyciągają nie tylko młodzież.

"Orliki" to także szkoła podstaw promocji. Animatorzy zakładają strony na Facebook'u, aby informować o organizowanych imprezach. Niestety boiska pogłębiają podział na Polską "A" i "B". Wschodnie gminy są biedniejsze i często nie stać ich na sfinansowanie budowy. W Polsce wschodniej powstaje więc o połowę mniej boisk.

Ławka a nie siatka
W wynikach badania znalazły się również rekomendacje. Jedną z nich jest budowa ławek wokół boisk. Do tej pory są one grodzone wysoką siatką. Nie zachęca to do dopingowania grających drużyn.

- Zrównoważony rozwój polega na tym, że bada się wpływ inwestycji w wymiarze społecznym, ekonomicznym, środowiskowym i zastanawia się, co zrobić, żeby ten wpływ był jak najlepszy. - zwraca uwagę Maria Rogaczewska. - Trzeba zmierzyć, ile w związku z "orlikami" przybyło nowych inicjatyw społecznych, czy wzmocniły się organizacje społeczne. "Orlik" jest zaczynem, trzeba wiedzieć, jakie wywołał procesy. Niestety, u nas tego wpływu się porządnie nie bada. Panuje kult zmasowanego wydawania pieniędzy na "twarde" projekty, ale nie do końca myśli się o wszystkich tego konsekwencjach, zwłaszcza ekologicznych i społecznych.

Przeczytaj całą rozmowę.