Wywiadownia: Mieczysław Rabij - Cysternowe przemiany

Pomysłodawca z Zaborzem w tle
Kilka dni temu prezentowałem pomysł zaadaptowania budynków dawnej hydroforni na centrum dla dzieci, który od przeszło dwóch lat społecznie wdraża w życie Mieczysław Rabij z Zabrza. Dzisiaj wywiad z pomysłodawcą.

NaszaPrzestrzen.pl: To historia, jak z "Ziemi obiecanej", gdzie niemając nic rozpoczyna się wielką inwestycję - tyle, że tutaj dla dobra mieszkańców. Od czego wszystko to się zaczęło?

Mieczysław Rabij: Od świetlicy środowiskowej, którą prowadzi stowarzyszenie. Obserwowałem swoich synów i chciałem ich oderwać od komputera, który często ogłupia. Na osiedlu nie było jednak żadnego miejsca, gdzie mogliby robić coś innego.

NP: Miasto przekazało te budynki stowarzyszeniu nieodpłatnie?

MR: Musieliśmy zarejestrować stowarzyszenie, bo takie są wymogi prawne. Urząd miejski użyczył nam ten teren z budynkami na trzy lata. Obawiano się czy sobie poradzimy z taką inwestycją. Szacunkowy koszt to 3,5 mln. zł. a my nie mamy ani złotówki. Decyzja została zresztą podjęta w ostatniej chwili bo w urzędzie rozpoczęto postępowanie przetargowe, aby sprzedać ten teren. Na szczęście dla władz interes mieszkańców okazał się ważniejszy.

NP: Czy miasto Wam jakoś pomaga?

MR: Na początku podchodzono nieufnie. Przyszedł do nich człowiek z ulicy... ale powoli się wszystko zmienia. Kiedy jeden z wiceprezydentów odwiedził ten teren, zadeklarował, że urząd sfinansuje nam dach nad budynkiem hydroforni. Dziś jest już gotowy.

NP: Cały ośrodek to trzy zbiorniki wody i budynek hydrofornii, który udało się już prawie wyremontować. Skąd na to wszystko wzieliście pieniądze?

MR: "Żebranie" i telefonowanie - jak ja to nazywam. Najtrudniej jest znaleźć gotówkę, ale z materiałami już znacznie łatwiej. Podobnie z pracą i pomocą koncepcyjną. Napisałem list do katowickiego oddziału SARP. Odpowiedzieli państwo Goczołowie, którzy przygotowali nam projekt i wizualizację. Dzięki ich pomocy otrzymaliśmy płytki od przedstawiciela firmy Marazzi. To końcówki serii lub resztki w różnych kolorach, ale dzięki temu nasza świetlica będzie kolorowa. Wspierają nas też inne firmy, np. od Gerdy otrzymaliśmy drzwi wejściowe z ościeżnicami.

NP: Budowa ośrodka to chyba praca na pełny etat?

MR: Nawet na dwa etaty. Żona jest niezadowolona, bo do domu wracam o 19:00, ale to chyba lepsze niż siedzenie przy piwie.

NP: Ale Pan - rencista-górnik po urazie kręgosłupa - raczej fizycznej pracy się nie podejmuje?

MR: Nie! Moja rola to telefonowanie i chodzenie, a także pilnowanie prac. Pomagają nam bowiem więźniowie z pobliskiego zakładu karnego. Na początku poprosiłem Panią Dyrektor o pomoc w usunięciu piasku z części zbiorników. Później sama zaproponowała, że więźniowie mogą nam pomagać na stałe. W zeszłym roku usunęli 7 ton żelastwa, które zalegało w hydroforni.

NP: Czy mieszkańcy osiedla włączają się w prace? Zaborze to przecież 20 tys. ludzi, a budynki są w samym centrum osiedla.

MR: Trochę przykro, ale przychodzą raczej tylko pytać kiedy będzie otwarte. Szkoda, bo gdyby każdy dał choć 10 zł. na stowarzyszenie - co nie jest jakąś wielką kwotą - to wszystko trwałoby znacznie krócej.

NP: Hydrofornia jest w stanie surowym zamkniętym, ale zbiorniki z wodą są w części odsłonięte i działają już na nich ścianki wspinaczkowe. Skąd na to pieniądze?

MR: Ścianki powstały dzięki konkursowi rad dzielnic, myśmy tylko podsunęli pomysł, który spodobał się Radzie Dzielnicy Zaborze Północ. Projekt napisali sami. Powierzchnia pod ściankami to pełnowartościowy tartan za, który miasto zapłaciło. Alejka obok budynku hydroforni jest za darmo, dzięki współpracy z firmą produkującą nawierzchnie.

NP: Czy świetlica w dawnym budynku hydroforni ruszy jeszcze w tym roku?

MR: Musimy zebrać pieniądze na przyłącza a to blisko 10 tys. zł. Jeśli to się uda to na pewno w tym roku jeszcze zaczniemy zajęcia z angielskiego i niemieckiego. Mamy już chętnych nauczycieli. Do tego stoły ping-pongowe, aby przyciągnąć także te dzieci, które do końca nie są grzeczne.

NP: Jak będą zagospodarowane zbiorniki na wodę?

MR: Wszystkie będą połączone łącznikami. Zbiorniki to blisko 7 metrów wysokości i 15 metrów średnicy. Pomysłem architektów jest, aby powstały w nich antresole z salami do zajęć językowych lub komputerowych. Dół zaś będzie pusty. W ostatnim ze zbiorników miałby powstać park linowy. Jego koszt to milion złotych, więc to dopiero w którymś z kolejnych etapów.

NP: Ośrodek będzie przyciągał młodzież również kolorami. Kolorowe łazienki powstaną wkrótce, ale na ścianach świetlicy już widać wielkie malowidło. Co ono przedstawia?

MR: To niespodzianka na otwarcie. Mam nadzieje, że zaskoczy ono gości, ale też będzie jasnym przesłaniem dlaczego chcemy "odrodzić" to miejsce.