Badania: W stronę galerii?


Z widokiem na przyszłość
Autorem tekstu jest Damian Guzek. Artykuł ukazał się pierwotnie w numerze 10/2011 lipiec-wrzesień „Gazety Uniwersyteckiej UŚ” – www.gu.us.edu.pl. Przedruk za zgodą redakcji. Tytuł i śródtytuły zostały zmienione.

Galeria handlowa to nie miasto. Brakuje jej czerwieni cegły, starego tynku i zieleni parków. Jednak, jak pokazują najnowsze badania socjologów z Uniwersytetu Śląskiego, obiekty takie jak katowicka Silesia City Center czy gliwickie Forum na stałe zmieniają oblicze przestrzeni publicznych śląskich miast.

Co jeszcze dzieje się z naszymi miastami? Odpowiedzi na pytanie dostarczy przygotowywana przez dr. Krzysztofa Bierwiaczonka, mgr Barbarę Lewicką i dr. hab. Tomasza Nawrockiego publikacja z badań na temat przestrzeni publicznej Gliwic i Katowic.

Śląski platz
- W Polsce prowadzi się coraz więcej badań socjologicznych o tematyce miejskiej, ale problematyka przestrzeni publicznej pojawia się w nich w sposób cząstkowy - mówi kierownik projektu dr Krzysztof Bierwiaczonek z Instytutu Socjologii Uniwersytetu Śląskiego. - W wielu projektach pisze się o centrum, o gettoizacji, funkcjonowaniu suburbiów, mniej o samej przestrzeni publicznej. My chcieliśmy zdiagnozować przestrzeń publiczną w miastach śląskich. (...)

W niedzielne przedpołudnie centrum Katowic wygląda jak wymarłe: pusty plac pod Spodkiem, nieliczni przechodnie na ulicach Stawowej, 3 Maja i Warszawskiej. Brakuje nawet małych grup zmierzających na msze i nabożeństwa. (...)

Cztery żywioły
- Dobrze ujmuje to Charles Landry, pisząc, że w centrum miasta powinny uwidaczniać się cztery żywioły: sacrum, władza, handel oraz kultura, np. biblioteka, muzeum. - podaje dr Krzysztof Bierwiaczonek - Jednak w ścisłym centrum naszych miast te siły nie zawsze są do uchwycenia. W Katowicach w przestrzeni centralnej nie ma ważnej świątyni. Położony najbliżej kościół ewangelicki, ponieważ jest świątynią wyznania mniejszościowego, nie pełni funkcji generatora ruchu w dni świąteczne.

- Inaczej jest w Gliwicach, w których świątynie znajdują się w w pobliżu rynku. - dodaje dr Bierwiaczonek - Jak pokazują obserwacje, które prowadziliśmy przez cały rok w różnych porach dnia i różnych dniach tygodnia, to właśnie w niedzielne przedpołudnia miasta są dosyć puste, a kościoły są w nich generatorami ruchu. Bicie dzwonów powoduje wyjście ludzi z domów, co ożywia centrum. Natomiast brak świątyń powoduje pustkę w sercu miasta.

Galeria się tylko liczy
Na Górnym Śląsku pustka po świątyni najczęściej jest wypełniana przez centra handlowe. Zajmują miejsca starych przestrzeni publicznych. Zapewniają schronienie i możliwości spędzenia wolnego popołudnia.

- Chodzi głównie o zabicie wolnego czasu - stwierdza Krzysztof Rogoż, stały bywalec katowickiej galerii Silesia City Center. - Wydaje mi się że Silesia skupia w jednym miejscu wszystko, czego poszukuję w centrum miasta: sklepy oraz miejsca, w których można spotkać się ze znajomymi, wypić z nimi kawę, pójść do kina, zagrać w bilard. Mam ze swojego mieszkania zaledwie piętnaście minut do Silesii. Ten spacer przypomina mi wyjście do parku, tylko na miejscu są większe atrakcje - dodaje.

Podobnego zdania jest spora grupa mieszkańców Gliwic i Katowic. Jak pokazują badania naszych socjologów, dla około 25 proc. mieszkańców galerie handlowe są najatrakcyjniejszymi przestrzeniami publicznymi w mieście.

To my zabiliśmy centrum
- Okazuje się, że jeśli zjawisko zachwytu centrami handlowymi jest połączone z niskim poziomem jakości publicznej, zwłaszcza w centrach miast - a tak dzieje się w Katowicach - to centra miast nieco obumierają, a życie społeczne w pewnej mierze, szczególnie w soboty i niedziele, przenosi się do centrów handlowych. - mówi dr Bierwiaczonek - Z drugiej strony, przykład Gliwic pokazuje, że jeśli serce miasta jest atrakcyjne i przyciągające, to wówczas centrum handlowe jest tylko jedną z możliwości spędzania wolnego czasu. Proces wypływania ludzi z centrum nie jest wówczas aż tak dostrzegalny.

Według socjologów w świadomości mieszkańców nadal dominują obrazy centrum handlowego jako miejsca zakupów oraz rynku jako serca miasta. Aż 75 proc. respondentów widzi w miastach bardziej atrakcyjne przestrzenie publiczne niż wielkopowierzchniowe centra. Równocześnie ok. 60 proc. postrzega je właśnie jako najlepsze miejsca zakupów.

Gliwicki porządek rzeczy
- W Gliwicach życie kwitnie wokół rynku. „Forum” służy jedynie temu, żeby robić w nim zakupy. Mam wrażenie, że ludzie z Rudy Śląskiej i Zabrza, jeśli chcą spędzić czas wolny w mieście, to nie jadą do Katowic, tylko właśnie do nas. Tutaj centrum jest poukładane, takie średniowieczne, daje możliwość lepszego odpoczynku - dzieli się Piotr Nowara, gliwiczanin pracujący w Katowicach.

Obrazy Gliwic i Katowic utrwalone w świadomości mieszkańców pokazują, że na centrum handlowym świat się nie kończy. W Gliwicach główne punkty orientacyjne to Rynek i Park Chopina. Interesujące, że ulica Zwycięstwa, znana z dużej liczby przechodniów, straciła charakter przestrzeni spacerowej. Spacerowicze nie przenieśli się jednak do Forum.

Katowickie przestrzenie
Podobnie w Katowicach, chociaż liczba osób przemierzających tylko zakamarki katowickiej Silesii jest o wiele większa niż w gliwickim Forum. Katowiczanie chętniej wybierają się na spacer do parków, na czele z największym Parkiem Kościuszki. Ponadto, pytani o najważniejsze miejsca związane z przestrzeniami publicznymi, mieszkańcy miasta wskazują na Spodek i jego okolice.

- Ten charakterystyczny punkt miasta, którym można się pochwalić, dobrze nadaje się do organizacji imprez masowych. zauważa dr Krzysztof Bierwiaczonek - Problem w tym, że przestrzeń wokół katowickiego Spodka ożywa bardzo rzadko. Natomiast to, czego brakuje w Katowicach, to na pewno takie przestrzenie, w których spontanicznie może coś się wydarzyć, w których przez przypadek przechodzimy i natkniemy się np. na koncert. Nawet jeżeli teraz tętni życiem ulica Mariacka, sprawa nadal pozostaje otwarta. Ale to nie jest tylko problem Katowic. Podobne zjawisko wykazują badania na temat Warszawy.

Miasto to my
W południowych dzielnicach Katowic nie brakuje mieszkańców, którzy rzadko bywają w centrum miasta. Organizują się wokół swoich dzielnic. Wystarcza im ich lokalny świat. Ten obraz wskazuje, że na Górnym Śląsku ciągle problematyczne pozostaje łączenie życia w mieście z życiem miastem.

- Nasze badania pokazały, że mieszkańcom brakuje pewnego instynktu miejskości, który pozwala potraktować miasto jako coś własnego lub jako przestrzeń, w której można spędzać czas. - dzieli się Krzysztof Bierwiaczonek. - Wystarczy spojrzeć, gdzie chodzimy spacerować - są to parki - co jest naturalne, ale nie centra miast.

- Smutne jest też, że ponad 40 proc. mieszkańców badanych miast, pomimo różnych możliwości uczestnictwa w wydarzenia miejskich, nie bierze udziału w koncertach, w festynach, wydarzeniach religijnych, nie mówiąc już o akcjach społecznych czy obywatelskich. Istnieje dla nich tylko przestrzeń prywatna lub miejsce pracy. - kolejny wynik badań przytoczonych przez dr Bierwiaczonka.

- Brakuje im miasta jako miejsca, w którym mogą umówić się z kimś na spotkanie, pobyć. Wynika to z braku atrakcyjnych przestrzeni miejskich, ale też z przyczyn kulturowych, z niskiego kapitału społecznego, braku zaufania do obcych. Konieczne jest nauczenie się życia i bycia w mieście oraz korzystania z możliwości, jakie miasto oferuje.

(...)