Londyn: Kapitał się znów odzywa

Płonące sąsiedztwo
4 sierpnia 2011 r. wieczorem policja zastrzeliła Marka Duggana. Demonstracja zorganizowana dwa dni później przez jego przyjaciół przerodziła się w wielodniowe zamieszki w stolicy i innych miastach Wielkiej Brytanii. Demonstranci niszczyli zazwyczaj swoje sąsiedztwo, co zdaniem Marka Williamsona - dyrektora "Action for Happiness" (przeczytaj artykuł o akcji) - pokazuje, że nie mieli oni poczucia związku z najbliższym otoczeniem.
Przyczyn zamieszek za pewne jest wiele. Ważne, aby podkreślić zmiany jakie zaszły w ciągu ostatnich 40 lat w kraju konserwatyzmu - ciągle żywemu stereotypowi. Klasycznym pytaniem o zasoby kapitału społecznego (czytaj więcej o tym pojęciu) jest "czy większości ludzi można zaufać".

Spadek odpowiedzi pozytywnych od roku 1970 wynosi 50 proc. Dziś tylko trzecia część Anglików tak uważa, a kiedyś było to aż 60 proc. Należy zwrócić uwagę, że jest to i tak o wiele więcej niż w Polsce. Według badań ponad połowa Anglików jest aktywnych społecznie i tylko 13 proc. Polaków. W Unii Europejskiej jesteśmy dokładnie na przeciwległych biegunach. Być może jest to jakieś ostrzeżenie przed tego rodzaju zajściami w naszym kraju, które mogłyby przybrać nieporównywalnie większe rozmiary albo nie wybuchną nigdy, bo nam by się "nie chciało".