Analizy: Obszary problemowe wg Kongresu Ruchów Miejskich

Sieć kongresowa
Od 18 do 19 czerwca 2011 r. w Poznaniu spotkali się po raz pierwszy przedstawiciele inicjatyw i organizacji w ramach Kongresu Ruchów Miejskich (przeczytaj artykuł o wynikach spotkania). Zidentyfikowano wówczas trzy obszary, w których skupiają się problemy dotyczące miasta.



Obszar 1. - demokracja miejska
Kongres Ruchów Miejskich pokazał kilka podstawowych problemów demokracji miejskiej, m.in.: autorytarne zarządzanie miastami przez burmistrzów i prezydentów fasadowość konsultacji społecznych i partycypacji obywatelskiej, zniechęcające obywateli/lki do współuczestnictwa w podejmowaniu decyzji zbyt szerokie uprawnienia i władza scentralizowana w rękach burmistrzów i prezydentów miast, przy zbyt małych kompetencjach Rady Miasta i rad jednostek pomocniczych (rad dzielnic / osiedli) potrzebę zmiany ordynacji wyborczej.

Obszar 2. - ład przestrzenny
W Nowej Karcie Ateńskiej 2003 (wizja miast XXI w) Europejska Rada Urbanistów, wskazała, że:
Planowanie przestrzenne ma żywotne znaczenie dla osiągania trwałego i zrównoważonego rozwoju. Służy rozważnemu gospodarowaniu przestrzenią, będącą podstawowym ale ograniczonym w wielkości zasobem naturalnym, zapotrzebowanie na który ustawicznie wzrasta. Planowanie przestrzenne wymaga zaangażowania wielodyscyplinarnych zespołów w długotrwałe procesy planistyczne prowadzone w różnych skalach.
Zgodnie z Art.5 Konstytucji RP Rzeczpospolita Polska strzeże dziedzictwa narodowego oraz zapewnia ochronę środowiska, kierując się zasadą zrównoważonego rozwoju. „Ład przestrzenny” to pierwsza ze zbiorowych potrzeb wspólnoty, za której zaspokojenie odpowiedzialny jest samorząd gminny (wymieniona w Art. 7.1 Ustawy o samorządzie gminnym).

Tymczasem polskie prawo, które powinno to obywatelom gwarantować jest ułomne, a kolejne nowelizacje poszczególnych ustaw, zamiast je uszczelniać, tworząc spójny system sprzyjający rozwojowi miast dla mieszkańców, wprowadzają wieloznaczność prowadzącą do wartościowania przestrzeni wyłącznie w wymiarze ekonomicznym, pomijając jej aspekt społeczny. Efektem jest postępująca degradacja przestrzeni nie tylko miejskiej.

Organizacje pozarządowe w wielu miastach od lat próbują, często z miernym skutkiem, bronić ładu przestrzennego przed urzędnikami, którzy hojną ręką dysponują miejską przestrzenią, wydając decyzje administracyjne rozbieżne z tworzonymi równolegle planami miejscowymi, czy ze Studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego. Dziś prawo im tego nie zabrania.

Plany miejscowe powstają w ograniczonym gronie zainteresowanych, bo ustawowa partycypacja społeczna jest znikoma ze względu na brak wiedzy, ale i brak zainteresowania urzędników udziałem mieszkańców w konsultacjach.

Tak samo powstają ustawy. Przykład – nowelizacja ustawy Prawo budowlane wg projektu Komisji Przyjazne Państwo z 2009 r, która miała zwolnić państwo z odpowiedzialności za ład przestrzenny. Projekt ustawy przewidywał likwidację pozwoleń na budowę, a sąsiadów pokrzywdzonych przez nową inwestycję wysyłała do sądów cywilnych, aby tam dochodzili obrony swoich praw naruszonych przez inwestora (często reprezentowanego przez wielkie kancelarie prawne). Taką nowelizację prawa budowlanego uchwalił sejm i senat w 2009 r., a posłowie i senatorowie nie zechcieli wtedy w ogóle z organizacjami społecznymi, które zwracały się do nich z apelami o rozsądek, na ten temat rozmawiać. Dopiero 20 kwietnia 2011 r Trybunał Konstytucyjny swoim wyrokiem potwierdził, że przyjęta przez sejm w 2009r nowelizacja ustawy prawo budowlane była niezgodna z Konstytucją RP. W ten sposób Trybunał Konstytucyjny przywrócił szansę na systemowe zmiany zasad gospodarowania polską przestrzenią.

Kolejne nowelizacje ustawy z 2003 roku o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym nie zapewniły obywatelom poczucia bezpieczeństwa w zakresie kształtowania przestrzeni, która jest dobrem wspólnym. W 2010 roku czterdzieści organizacji społecznych zwróciło się do Prezesa Rady Ministrów o podjęcie prac nad kompleksową regulacją gwarantującą kulturę polskiego krajobrazu, w tym środowiska miejskiego.

W polskiej polityce wciąż brak jest właściwych priorytetów i celów w dziedzinie ładu przestrzennego. Krytyczny stosunek do błędów i zaniechań w tej dziedzinie był wielokrotnie wyrażamy także przez podmioty i osoby zawodowo trudniące się zagadnieniami z obszaru planowania przestrzennego.

Obszar 3. - rewitalizacja miast
Podstawowym problemem polskich miast jest ich niezrównoważony rozwój. Nieograniczone otwarcie nowych zasobów gruntów dla inwestycji budowlanych w sytuacji postępującego kryzysu demograficznego (spadek liczby ludności miast), wywołało procesy suburbanizacji i rozlewania się miast (tzw. „sprawl”) na obszary peryferyjne.

Skutkuje to galopującym procesem degradacji, dekapitalizacji i pustoszenia znacznych obszarów centrów i obszarów śródmiejskich. Prowadzi do migracji kapitałów prywatnych i publicznych (nowa infrastruktura) oraz mieszkańców z obszarów zurbanizowanych na obrzeża miast i tereny podmiejskie i powstania tam wysokiej koncentracji grup społecznych dotkniętych bezrobociem, ubóstwem, wysokim poziomem przestępczości, brakiem aktywności gospodarczej i degradacji przestrzeni publicznej. Skutkuje chaosem systemów transportu.

Brak w miastach polskich obszarów zorganizowanej produkcji i usług technicznych, zwłaszcza dla lokalizacji średniej i małej przedsiębiorczości. Równocześnie nie podejmuje się systemowych i publicznie zarządzanych programów rewitalizacji i restrukturyzacji obszarów zdegradowanych. Brak publicznej polityki mieszkaniowej. Szerokie zapotrzebowania społeczne w tym zakresie są ignorowane na rzecz wspierania polityką przestrzenną wyłącznie tworzenia drogiego rynku mieszkań komercyjnych.

Błędne przekonanie, że rewitalizację można realizować bez odpowiedniej ustawy, a finansować ją bez udziału podmiotów prywatnych, wyłącznie za pieniądze Unii Europejskiej, doprowadziło do faktycznego fiaska realizowanych od roku 2006, Lokalnych Programów Rewitalizacji (LPR). Olbrzymie nakłady kapitałowe – prywatne i publiczne – kierowane na te inwestycje, znaczące nakłady inwestycyjne średniej i małej przedsiębiorczości oraz stojące do dyspozycji środki unijne wskazują na to, że niezrównoważony rozwój polskich miast nie jest wywołany brakiem kapitałów, ale wadliwą polityką.