Technologia: Naprawmy to... ale czy się uda?

A gdzie są ludzie?
W czerwcu 2011 r. z inicjatywy Fundacji im. Stefana Batorego uruchomiony został projekt Naprawmyto.pl. Cel pomysłu jest prosty - stworzyć internetowe narzędzie do mapowania problemów w przestrzeni publicznej, a przez to zachęcić do ich naprawiania. Kolejny dobry projekt, który jednak po kilku miesiącach działania wydaje się martwy.

Dobry wzory
Koordynacją prac zajęła się warszawska Pracownia Badań Społecznych „Stocznia”. Na Śląsku partnerem jest Stowarzyszenie Wzajemnej Pomocy Bona Fides. Autorzy inspirację czerpali z funkcjonujących na świecie rozwiązań tego typu - FixMyStreet.com oraz SeeClickFix.com (przeczytaj tekst o amerykańskim serwisie CitySourced.com).


Niestety po kilku miesiącach działania portalu efekty nie wyglądają najlepiej. Na Śląsku można dodawać zdarzenia tylko na terenie Bytomia. Raportów w bazie mamy osiem, z tego dwa naprawione. Podobnie wygląda stan zgłoszeń na innym polskim serwisie tego typu - MapGap.net (przeczytaj tekst).

Wzór to za mało
Technologia, która umożliwia działania takich portali jest już łatwo dostępna. Platforma Ushahidi pozwala na uruchomienie serwisu w kilka minut (zobacz serwis NaszaPrzestrzen.pl w serwisie Crowdmap.com) i to nawet nie mając własnego serwera.

Serwisy crowdsourcing'owe - w moim odczuciu - mają szanse na sukces tylko wtedy, gdy będzie w nich "crowd". Jeśli uruchamia się projekty i nie dba o choć minimalne zapełnienie ich treścią to są one skazane na klęskę. Kolejne odsłony polskich "fix-ów" nie sprawdzają się, bo czemu mam dodać post w serwisie, który widzę, że nikt nie ogląda? Trzymam kciuki za pomysł, który nie zapomni o promocji.