Gość: Z zapisków Batofila (cz. 3)

Twórca Bata-landii
Poniższe tekst jest wpisem gościnnym z cyklu poświęconego poza-obuwniczym dokonaniom fabryki Bata. Autorka - Anna Syska jest architektką i pracownikiem Śląskiego Centrum Dziedzictwa Kulturowego.


Śmierć Tomasz była szokiem nie tylko dla jego rodziny, ale także dla pracowników koncernu, którzy obawiali się zamknięcia fabryki i w dalszej perspektywie pogorszenia się warunków materialnych ich rodzin. Tomasz wybierał się wtedy do Szwajcarii na otwarcie fabryki w Möhlin.


Ostatni lot
Zabrakło kilku centymetrów
Zginął w wypadku samolotu, który startując z lotniska w Otrokovicach przy złych warunkach atmosferycznych uderzył w fabryczny komin, samolot spadł 15 m od ogrodzenia jednej z fabryk koncernu, wraz z Batą zginął także pilot Jindřich Brouček. Podobno Tomasz upierał się przy starcie i żadne argumenty przeciw nie przemawiały do niego. Zabiła go wiara we własne możliwości i nieomylność. Nikt nie odważył sprzeciwić się szefowi, choć wszyscy potrafili przewidzieć tragiczne skutki tej decyzji.

Nazajutrz po wypadku, 13 lipca 1932 roku został otwarty testament Tomasza i ku zdziwieniu wszystkich zebranych okazało się, że na swojego następcę wybrał przyrodniego brata Jana Antonina. Nikt nie przypuszczał wtedy, że Jan Antonin rozwinie rodzinna firmę do rozmiarów, jakich nie widziały morawska i czeska ziemia.

Pogrzeb
Tomasz został pochowany na leśnym cmentarzu, który sam trzy miesiące wcześniej otwierał, był pierwszym jego „użytkownikiem”. Na pogrzebie Jan Antonin zwrócił się do zgromadzonych tymi słowami:
Współpracownicy! Nie żyje ... najlepszy z nas nie żyje, ofiara naszej pracy. Nasza duża pracownicza rodzina utraciła założyciela, budowniczego i przywódcę. Oddajemy dzisiaj ostatni hołd jego ciału. Jego duch pozostaje jednak z nami, pośród jego i naszej pracy, ponieważ on żyje w nas. Duch jego pracy, jego entuzjazm, jego poświęcenie i ciężka praca pozostanie dla nas na zawsze przykładem. Pracujemy razem nad wielkim dziełem. Dzieło to zostało zapisane przez nieżyjącego Tomasz Batę w testamencie.
Kiedy emocje już opadły i mieszkańcy Zlína nie obawiali się już o swoją przyszłość, a życie powoli wracało do swojego rytmu, pojawił się pomysł, aby upamiętnić twórcę potęgo miasta w odpowiednio wielki sposób. Postanowiono Tomaszowi wznieść pomnik.

Pomnik Tomasza
Pomnik?
Monument nie mógł być zwyczajną, stojącą na postumencie brązową rzeźbą, byłoby to zbyt tendencyjne jak na upamiętnienie kogoś, kto postępował i myślał nowocześnie. W pierwszą rocznicę śmierci został otwarty pomnik Tomasza, który miał formę budynku. Ideowo było to mauzoleum, ale bez zwłok, formalnie – szklany kubik, funkcjonalnie – muzeum. Został usytuowany w centrum miasta, w najważniejszej przestrzeni międzywojennego Zlína, jego bryłą miała zamykać skwer rozciągający się od fabryki pomiędzy szkołami.

Pomnik Tomasza Baty powstał według projektu Františka Lydie Gahury, jednego z dwóch „nadwornych” projektantów zlińskiego koncernu. Architekt wykorzystał wielokrotnie wcześniej sprawdzony system żelbetowych słupów rozmieszczonych na siatce 6,15 x 6,15 m. Ten schemat konstrukcyjny sprawdził się przy wznoszeniu zabudowań fabrycznych, szkół, hotelu, domu handlowego i szpitala, był zatem idealny do wzniesienia budynku kommemoratywnego. Szczegółem odróżniającym pomnik od pozostałych batowskich budynków było szkło. Zamiast cegły w tym przypadku użyto szkła, dzięki temu pomnik uznawany jest za najlepszy budynek Gahury i porównywany do gotyckich katedr, z tą różnica, ze kamień i witraże zamieniono na żelbet i białe szkło.


Prawie robi różnice
Wewnątrz trójkondygnacyjnego prostopadłościanu zrekonstruowano biuro Tomasza, wyeksponowano rzeczy osobiste, które miał przy sobie w chwili śmierci, urządzono także wystawę prezentującą życie szefa, wyroby firmy oraz obuwie z całego świata będące zalążkiem późniejszego Muzeum Obuwniczego. Najważniejszym eksponatem pomnika był samolot Junkers D-1608, podobny do tego, w którym zginął szef.

W ciągu dwóch miesięcy od otwarcia pomnik odwiedziło 20 tysięcy osób. Może to dowodzić dwóch rzeczy: popularności szefa albo skuteczności firmowej propagandy. Taka wyolbrzymiona gloryfikacja Tomasza Baty, której bliżej było do kultu niż tylko upamiętnienia zapowiadała do czego w firmie może posunąć się jej nowy szef Jan Antonin. Ale o tym w kolejnych zapiskach...

Prezentacja filmowa