Przykłady: Ogródki piwne - kilka metrów robi różnicę

Drobne różnice
Przestrzeń publiczna ma to do siebie, że bardzo łatwo ją zepsuć. Intuicyjnie ludzie potrafią dopasować otaczające środowisko do swoich potrzeb (vide wzorce Christophera Alexandra), ale gdy pojawiają się projektanci, urzędnicy i decyzje administracyjne łatwo zgubić "zdrowy rozsądek".

Przykładem może być sytuowanie ogródków piwnych w naszych miastach. Ilustracja tekstu powstała na podstawie materiałów przesłanych przez Annę Rumińską z Inicjatywy Edukacyjnej eMSA (przeczytaj tekst). Pokazuje ona jak różnie rozwiązywana jest ta sprawa we Wrocławiu, Krakowie, Warszawie i Poznaniu.

W tym pierwszym zgodzono się na sytuowanie ogródków tuż przy elewacjach kamienic. Oznacza to nie tylko zabranie chodnika przechodniom, ale także odsunięcie ruchu od sklepów i punktów usługowych innych niż gastronomiczne. Zresztą to rozwiązanie wydaje się mniej korzystne dla samych restauratorów, bo ograniczają sobie liczbę wejść do grodzonych ogródków. Władze pozostałych miast postąpiły tutaj rozsądniej i strefę "piwną" odsunęły od wejść do lokali. Proste, a cieszy?