Architektura: CorbusYear - Rok Corbusiera

Idea wcielona
Artykuł autorstwa Aleksandra Krajewskiego. Śródtytuły pochodzą od redakcji.

125. rocznica urodzin papieża modernizmu to dobry moment, żeby poznać na nowo jego osobę, twórczość i teorie, które stworzył. Choć jego dzieła są powszechnie znane i ktokolwiek poproszony o wymienienie nazwiska jakiegoś znanego architekta wymieniłby go razem z Michałem Aniołem, to wiedza o tym czym była jego architektura i z czego wynikała jest mało znana. 


Być może gdyby Polacy ją poznali zrozumieliby dlaczego Wrocław, Warszawa, Katowice, Tarnów (które to miasta biorą udział w obchodach
CorbusYear), a także inne polskie miasta i miasteczka wyglądają obecnie tak a nie inaczej. - w ten sposób Grzegorz Piątek z fundacji Centrum Architektury rozpoczął katowicką część tego wydarzenia.

Corbusier po śląsku

Ryszard Nakonieczny w środowy wieczór przybliżył wszystkim zebranym w katowickiej Galerii Architektury związki Le Corbusier'a z Polską i Polakami. Bo choć ten wybitny architekt trzy razy przejeżdżał przez Polskę to nigdy nie zatrzymał się tutaj na dłużej, a jednak wpłynął na naszą architekturę jak nikt inny.

- Corbusier przejeżdżał nawet przez Katowice, jednak z okien pociągu nie bardzo mógł ocenić jak wygląda to miasto. Zatrzymał się również na 5 godzin na dworcu w Warszawie, bo miał przesiadkę na pociąg do Moskwy... - K
iepskie pierwsze wrażenie - dodał Grzegorz Piątek - ...ale tutaj też nikt go nie zatrzymał i nie spróbował z nim porozmawiać.

Katobusiery
I choć Gwiazdy, osiedle Tysiąclecia, Superjednostka, dworzec główny, zabudowa Alei Korfantego, zarówno modernizm przedwojenny i powojenny w Katowicach spełniał i rozwijał postulaty „piątki” Corbusier'a, a później Karty Ateńskiej to łatka architektury peerelowskiej ciągle tkwi w głowach katowiczan. Nienawidzimy tej architektury z powodów głównie ideologicznych a nie znając przyczyn właśnie takiego kształtowania przestrzeni tym łatwiej jest nam ją zaniedbywać, niszczyć i burzyć.

Jurand Jarecki pociągnięty do wypowiedzi, początkowo zaskoczony, z niezwykłym dystansem do siebie i do swojego wkładu dla architektury Katowic opowiadał anegdoty związane z Le Corbusierem. - Ta ręka Go dotknęła. - zaśmiał się pokazując swoją dłoń – Nie powinien był jej myć ale minęło już 50 lat od naszego spotkania.


Niestety nie miał okazji nawet z nim porozmawiać w czasie swojej wizyty w jego pracowni, jednak przywiózł do Polski dwie książki jego autorstwa. Był przekonany, że jest gdzieś dostępne polskie wydanie.
Okazuje się jednak, że żadna z publikacji Le Corbusier'a (poza Kartą Ateńską) nie została jeszcze w Polsce wydana. Przymierza się do tego warszawskie Centrum Architektury.

Konkursobranie
- Mieliśmy już bodaj 14 konkursów na Rynek. Dopiero co zakończył się ostatni – salwa śmiechu z widowni – Pamiętam jak brałem udział w konkursie numer 11. W tych czasach, powiem Wam po cichu i w tajemnicy, chcielibyśmy to wszystko właściwie wyburzyć. - znów śmiech – To był piękny projekt. Założyliśmy wyburzenie całej 3 Maja. Niestety projekt dostał tylko wyróżnienie. - opowiadał Jarecki.

- Osiedle Paderewskiego miało „spływać” w kierunku Trzech Stawów. Dzieci idąc do szkół nie musiały przechodzić przez jezdnie. Była całkowita segregacja ruchu: co drugi rząd budynków były ulice, co drugi strefy piesze, zielone, z placami zabaw. Najwyższe budynki miały mieć 11 kondygnacji i stopniowo obniżać się w kierunku stawu, jednak gdy władza zobaczyła pierwsze wysokie bloki stwierdziła – brakuje mieszkać, czemu nie zabudować tak całego osiedla?

Ślady
21 lipca odbyła się wycieczka śladami Le Corbusiera po osiedlu Tysiąclecia i Parku Śląskim. - Dziś takie osiedle by nie powstało – powiedział Ryszard Nakonieczny. Moderniści zadawali sobie taki trud by wznieść tak wysokie budynki, tylko po to, by ludzie mieli dostęp do świeżego powietrza, zieleni, światła dziennego. Dzisiaj deweloperzy zabudowują 100% tego na co pozwalają normy. Wystarczy porównać „kukurydze” i powstające obecnie zaraz obok bloki wzdłuż Chorzowskiej.


Już sam fakt, że działka na „Tauzenie” dla dewelopera to niezła gratka, którą trzeba wykorzystać do maksimum, potwierdza, że idee Le Corbusiera, zrealizowane w Katowicach, mimo wszystko się sprawdziły.
Jednak dalsza zabudowa Tysiąclecia, bez poszanowania dla struktury osiedla, to niszczenie tego co w nim najcenniejsze.

- Brak nam kultury! - mówił Henryk Buszko, współautor osiedla – Bo kultura to umiejętność dziedziczenia.
Nawet Le Corbusier mówił o poszanowaniu dla wybitnej architektury czasów  przeszłych. Owszem – zaproponował zburzenie Paryża – ale nawet w tym projekcie zachował najważniejsze budynki historyczne, jako pamiątki po swoich czasach, dające nam pojęcie o jego bogatej historii.

Po tych dwóch wydarzeniach z cyklu Le CorbusYear trudno nie odnieść wrażenia, że brak nam „wychowania architektonicznego”, znajomości pewnych podstaw, zrozumienia naszych polskich miast i ich problemów. Kilka godzin słuchałem wykładów i opowieści w ramach wycieczki, podobne zorganizowano również w czterech innych polskich miastach. Do tego mapki, plakaty, wystawy. Nagłośnienie medialne, włączenie się w całość wielu instytucji i organizacji. Wybitni goście, eksperci i imprezy równoległe jak Piknik Architektoniczny w Parku Śląskim. Słowem – pełen rozmach.

Betonowo czyli brzydko?
Jednak gdy moja żona wspomniała znajomemu nastolatkowi, że wybieramy się zwiedzać jego osiedle, usłyszała: - Co?! Zwiedzać tę betonową sypialnię? Cóż... jedno wydarzenie tego nie zmieni. Co więcej – również idee modernistów są już nieco przestarzałe – świat idzie do przodu. Tym bardziej przeraża nasza niewiedza – niewiedza Polaków – bo nie znając podstaw teorii architektonicznej, która w niewiarygodny sposób zmieniła nie tylko wszystkie polskie miasta, ale niemal cały świat, nie potrafimy wyciągnąć z niej lekcji, ciągle popełniamy te same błędy, nawet te, które popełnił Le Corbusier.