Gość: Dlaczego zamówienia nie są zielone

Poniższy tekst ukazuje się w dziale "Gość". Jego autorką jest Katarzyna Bartman i pochodzi z czasopisma "Ekologia i Rynek".

W Polsce jedynie w co dziesiątym postępowaniu o udzielenie zamówienia publicznego, można znaleźć kryteria ekologiczne. Urzędnicy odpowiedzialni za przetargi nie chcą lub boją się je stosować. Urzędy nie łamią przy tym prawa, ponieważ nie nakazuje ono stosowania dodatkowych kryteriów poza ceną. To duża strata dla gospodarki, bo zielone zamówienia mogłyby być poważnym stymulatorem rozwoju dla wielu branż w Polsce – uważają eksperci.

Bladoszary
Bladoszary – takim kolorem została zaznaczona Polska w unijnym raporcie „The Uptake of Green Public Procurement in the UE 27”, opracowanym w 2011 r. na zlecenie Generalnej Dyrekcji ds. Środowiska.

Ilustracją badania jest mapa Europy, która pokazuje skalę, na jaką poszczególne państwa członkowskie stosują przy zamówieniach publicznych kryteria środowiskowe oraz ekologiczne.

Niestety, w Polsce liczba tzw. zielonych zamówień, czyli tych uwzględniających czynniki środowiskowe, w stosunku do ogółu postępowań przetargowych nie przekracza nawet 20 procent. Oprócz Grecji, Rumunii i Bułgarii, jest to jeden z najsłabszych wyników. Dla porównania - w Szwecji, Danii, Holandii, czy Belgii wskaźnik ten wynosi od 60 do nawet 80 procent. Państwa te zaznaczone są na mapie jako „mocno zielone”.

Liczy się tylko cena
O tym, że Polska ma duże zaległości w stosunku do reszty Europy, świadczą też inne badania. Z danych Urzędu Zamówień Publicznych (UZP) wynika, że zamawiający uwzględniają kryteria środowiskowe tylko w co dziesiątym postępowaniu przetargowym. Z kolei w innym badaniu, Instytutu Gospodarką Surowcami Mineralnymi i Energią PAN (IGSMiE PAN) w Krakowie, policzono, że tylko w dwóch postępowaniach na sto zamawiający dopuszczał inne kryteria niż cena.

Tymczasem zalecenia Komisji Europejskiej w tym względzie są bardzo klarowne: do 2015 r. połowa zamówień publicznych generowanych przez administrację centralną w Polsce powinna uwzględniać kryteria ekologiczne. To samo dotyczy samorządów, które na osiągnięcie takiego samego wskaźnika czyli połowy zielonych zamówień w stosunku do wszystkich postępowań, mają czas do 2020 roku.

– To będzie poważne wyzwanie dla Polski – uważa dr Joanna Kulczycka z krakowskiego IGSMiE PAN. Według ekspertki najtrudniejszym do przezwyciężenia problemem jest zmiana mentalności urzędników, którzy z obawy przed odpowiedzialnością za ewentualne błędy w postępowaniu przetargowym, ale też czasami ze zwykłego lenistwa lub niewiedzy, wolą sięgać po najprostsze i najbezpieczniejsze z ich punktu widzenia rozwiązania. I jako jedyne kryterium przetargu ustalają cenę produktu lub usługi.

Czynnik ten (cena) jest według statystyk UZP jedynym kryterium w aż 91 proc. wszystkich postępowań przetargowych. Postępowanie takie, czyli opieranie się jedynie na cenie, jest jednak zgodne obowiązującym z prawem. Art. 91 par.2 ustawy Prawo zamówień publicznych z 29 stycznia 2010 r. stanowi, że zamawiający może wybrać najkorzystniejszą ofertę nie tylko wykorzystując kryterium ceny, ale także inne kryteria jak: jakość, funkcjonalność, parametry techniczne, zastosowanie najlepszych dostępnych technologii w zakresie oddziaływania na środowisko, koszty eksploatacji, serwis oraz termin wykonania zamówienia. Uwzględnianie kryteriów ekologicznych jest zatem dobrowolne, poza dwoma wyjątkami. Obowiązkowe jest dla zamawiających przy zamówieniach dotyczących środków transportu i usług transportowych (Dyrektywa Parlamentu Europejskiego i Rady (WE) nr 2009/33/WE z 23 kwietnia 2009 r. w sprawie promowania ekologicznie czystych i energooszczędnych pojazdów transportu drogowego) oraz przy zamówieniach sprzętu biurowego, komputerowego i audiowizualnego (Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (WE) nr 106/2008 z 15 stycznia 2008 r. w sprawie wspólnotowego programu znakowania efektywności energetycznej urządzeń biurowych).

W pozostałych przypadkach zamawiający może, ale nie musi uwzględniać kryteria związane z ochroną środowiska. A to w praktyce oznacza, że większość zamawiających, do których obecnie należą głównie samorządy (aż 39,9 proc. zamówień publicznych jest generowana przez jednostki samorządu terytorialnego – dane UZP), poprzestaje na cenie, jako jedynym kryterium wyboru.

Bez wyceny przyszłych kosztów
Zdaniem dr Joanny Kulczyckiej to duży błąd i krótkowzroczność ze strony zamawiających. Mimo, że przy zakupie cena usługi czy produktu ekologicznego może faktycznie wydawać się nominalnie wyższa od klasycznego odpowiednika danej usługi/towaru, to już przy kalkulacji tzw. kosztów cyklu życia danego zamówienia może okazać się, że nawet nieco wyższa wyjściowa cena jest dla zamawiającego dużo korzystniejsza. Samorządy jednak rzadko kiedy robią wycenę przyszłych kosztów związanych z utrzymaniem czy eksploatacją danej inwestycji.

Problem ten dotyka przede wszystkim małych samorządów. Brakuje w nich odpowiednio przeszkolonej kadry, która potrafiłaby do każdego zamówienia dobrać odpowiednie kryteria ekologiczne, które jednocześnie byłyby zsynchronizowane z kryteriami technicznymi.

Na brak informacji i szkoleń w tym zakresie skarżą się jednak także i duże urzędy. Andrzej Godoń, z-ca dyrektora Biura Zamówień Publicznych UM Poznań mówi wprost :

– Trzeba pokazać samorządom korzyści płynące ze stosowania kryteriów środowiskowych w zamówieniach publicznych. Tymczasem brakuje warsztatów, spotkań z ekspertami i fachowej literatury - wylicza urzędnik.

Ryzykowne kryterium
Zdaniem samorządowców uwzględnianie kryteriów ekologicznych tam, gdzie są one fakultatywne, jest dla zamawiających dość ryzykowne. Chodzi o to, że na przykład umieszczenie wymogu posiadania przez oferentów odpowiednich certyfikatów środowiskowych, wpływa automatycznie na ograniczenie liczby składanych ofert, bo nie wszystkie firmy posiadają takie zaświadczenia.

Poza tym zielone certyfikaty są dość kosztowne w obsłudze, szczególnie jeśli chodzi o audyty. Maciej Lorek, dyrektor Wydziału Środowiska Urzędu Miasta w Gdańsku podaje przykład Systemu Ekozarządzania i Audytu EMAS (ang. Eco Management and Audit Scheme). Jest to unijny system, rodzaj znaku firmowego, który wymaga od firm/ instytucji, które chcą się włączyć do niego, wdrożenia systemu zarządzania środowiskowego zgodnego z normami ISO 14001. To z kolei zwiększa koszty obsługi administracyjnej. W przypadku gdańskiego magistratu byłaby to równowartość aż pięciu rocznych wynagrodzeń urzędników. Jednocześnie, co warte jest przypomnienia, gdański samorząd aż dwukrotnie zdobywał tytuł Lidera Polskiej Ekologii, który przyznaje minister środowiska.

– Staramy się, by każde zamówienie publiczne, które wychodzi z naszego urzędu, uwzględniało kryteria ekologiczne, ale nie strzelamy sobie w stopę, ograniczając w przetargach liczbę graczy przez stawianie im biurokratycznych wymagań. To mogłoby się skończyć nawet sądem – mówi Maciej Lorek.

Jego zdaniem, umieszczanie kryteriów ekologicznych w tzw. dużych zamówieniach publicznych prowokowałoby oferentów do zaskarżania takich postępowań, co z kolei wydłużałoby czas realizacji inwestycji oraz generowało dodatkowe koszty jej obsługi. Firmy mogłyby bowiem skarżyć urząd, że narusza on zasadę swobody konkurencji.

Jednak zdaniem Marcina Skowrona, specjalisty od tzw. zielonych zamówień w UZP, obawy takie są na wyrost. Ustawa Prawo zamówień publicznych w art. 7 ust.1 stanowi co prawda, że zmawiający przygotowuje i przeprowadza postępowanie o udzielenie zamówienia w sposób zapewniający zachowanie uczciwej konkurencji oraz równe traktowanie wykonawców.

– Nie odbiera to jednak zamawiającemu prawa do swobodnego kształtowania kryteriów wyboru towaru/usługi, pod warunkiem, że postępuje on przy tym transparentnie i uczciwie wobec wszystkich oferentów – mówi Marcin Skowron.

Rządowi zależy, by zamówienia publiczne w Polsce mocno się „zazieleniły”. Od tego zależy bowiem rozwój wielu branż gospodarki. Nawiązuje do tego wprost m.in. Krajowy Plan Działań w zakresie zrównoważonych zamówień publicznych na lata 2010 - 2012. Mogą one stać się stymulatorem i kołem zamachowym m.in. dla energetyki (odnawialne źródła energii), budownictwa, telekomunikacji, transportu, turystyki i gastronomii.

Do tego jednak będzie niezbędna nowelizacja aktualnych przepisów zamówieniach publicznych. – Niewątpliwie potrzebna jest zmiana samej ustawy i uwzględnienie w niej kryteriów środowiskowych, jak również zmiana nastawienia kontrolerów z regionalnych izb obrachunkowych, którzy patrzą na każde zamówienie mające inne kryteria niż cena, jako na podejrzane – mówi wprost dr Mikołaj Niedek, ekonomista z Fundacji Promocji Gmin Polskich i doradca rządowy.