Gość: Wielki, czarny Rynek

Quo vadis?
Tekst Aleksandra Krajewskiego - prezesa Fundacji Napraw Sobie Miasto. Śródtytuły od redakcji.

3 lipca 2012. Oficjalne ogłoszenie wyników międzynarodowego konkursu na katowicki Rynek. Sala w Centrum Kultury Katowice jest ciasna i duszna. Tłum ludzi, dziennikarze, architekci, obsługa musi donieść krzesła, bo nikt nie przewidział obecności więcej niż 50 osób. Było ich na oko 75.

Architekt Miasta Michał Buszek ogłosił, że znów nie mamy Rynku. Mamy za to 16 pomysłów, których nie zrealizujemy. Za 4 wyróżnione prace architekci dostaną 60 tysięcy złotych.

Czekajmy
- Ogrom włożonej pracy nie zostanie zmarnowany - stwierdza Pani Popiołek zasiadająca w jury konkursowym - Jeśli tak długo czekamy na nasz Rynek to nie stanie się nic złego jak poczekamy jeszcze rok lub dwa – konstatuje Buszek – Lepiej poczekać i zrobić to dobrze niż działać pochopnie i zepsuć tę przestrzeń na kolejne kilkadziesiąt lat.

Po ogłoszeniu wyników można było zapoznać się z projektami. Wszyscy wyszli na zewnątrz bo w środku nie dało się już oddychać. Zdjęcia, wywiady, kamery... Zaraz potem niemal wszyscy dziennikarze wrócili do redakcji, by jak najszybciej obwieścić światu prawie-dobrą nowinę. Szkoda, bo to co najciekawsze ich ominęło.

Po 15 minutach przerwy wróciliśmy do sali – teraz połowa krzeseł była już pusta. Architekci zaprezentowali swoje prace, odpowiadali na pytania innych biorących udział w konkursie. Wreszcie swoje opinie wyrazili również członkowie jury.

Rynek, jako droga
- Rynek był kiedyś najważniejszym węzłem komunikacyjnym. Zamknięcie ruchu w tym miejscu było błędem. - mówił architekt Andrzej Duda – Wybierając najlepszy projekt starałem się wybrać ten, który pozwoli w przyszłości otworzyć rynek dla ruchu kołowego.

- Dziwi mnie, że mało kto zdecydował się na otwarcie koryta Rawy – stwierdził natomiast Henryk Zubel – Obecnie widać jak miasta zwracają się z powrotem w stronę rzek, nad którymi powstawały. Katowice mają jednak ten etap przed sobą.

Pani Popiołek podsumowała całą dyskusję jasno: - Pomysły były bardzo ciekawe, jednak żaden z przedstawionych projektów nie ukazuje przestrzeni, do której warto byłoby przyjść, zostać dłużej i jeszcze do niej wrócić. - stwierdziła - Najbardziej martwi mnie jednak, że nikt z publiczności nie ma żadnych pytań. Zaczęła się ciekawa dyskusja i szkoda, że kończy się w tak ciekawym momencie.

Rynkofile
Zasugerowałem wtedy, że być może jest to wina organizatorów, gdyż nie zadbali o odpowiednie nagłośnienie wydarzenia, które ma miejsce o 11.00 we wtorek, kiedy zwykli ludzie są w pracy.

- Jeśli czytał Pan regulamin konkursu to pewnie Pan wie, że wszystko odbyło się zgodnie z ustaleniami. - odpowiedział Pan Architekt Miasta Michał Buszek. - Jeśli regulamin przewiduje informację w gablocie Urzędu Miasta czynnego między 8.00 a 15.00 to dla tych samych ludzi ta informacja nie była dostępna. - odparłem - Może gdyby odbyło się to o 18.00 przyszłoby więcej ludzi.

- Jeśli uważa Pan, że ludzi byłoby więcej o 18.00 to może sam Pan takie spotkanie zorganizuje? - odparł Buszek – do 15 lipca można oglądać prace, to jest niedziela więc może wtedy przyjdzie więcej osób? Obiecuję, że gdyby doszło do takiego spotkania będziemy na nim obecni.

Na sali było może 30 osób – architekci, którzy brali udział w konkursie i architekci, którzy go oceniali. Porozmawialiśmy sobie o architekturze, osiach widokowych, dominantach, kompozycji, otwarciach i zamknięciach pierzei. Możemy sobie pogratulować.

Jednak jeśli dalej będziemy się spotykać w wąskim gronie ekspertów i projektować „salon miasta” dla 300 tysięcy ludzi i nawet ich nie zaprosimy do tej dyskusji to siłą rzeczy nie stworzymy przestrzeni, która będzie im odpowiadała.

Panie Architekcie Miejski Michale Buszku – od dwóch lat współtworzę inicjatywę Napraw Sobie Miasto, która zajmuje się tym czym powinni zajmować się urzędnicy tacy jak Pan. Oczywiście - „zorganizujemy sobie konsultacje” a także „zrobimy sobie dyskusję” o przyszłości katowickiego Rynku. Pytanie tylko – po co nam w Katowicach Architekt Miejski jeśli i tak o najważniejszą przestrzeń publiczną miasta musimy zadbać sobie sami?