Bezpieczeństwo: Ten budynek zaraża!

Zadanie dla pogromcy mitów?
W 1986 r. Światowa Organizacja Zdrowia podała, że co trzeci nowy lub odnawiany budynek jest szkodliwy dla mieszkańców lub osób w nim pracujących. Powstała lista dolegliwości, które mogą wywoływać takie "chore budynki": bóle i zawroty głowy, omdlenia, mdłości, objawy przemęczenia, podrażnienie błon śluzowych i utrudnione oddychanie. Ukuto wtedy określenie - syndrom chorego budynku.

Przyczyną tych schorzeń miała być głównie zbyt mała ilość świeżego powietrza i jego zła jakość. Dodatkowo czynnikami wzmacniającymi niekorzystny wpływ są organizmy żywe (np. produkty uboczne oddychania, pocenia się, grzyby, pleśnie), materiały budowlane i elementy wyposażenia wnętrz (np. rozpuszczalniki, impregnaty drewna, związki emitowane przez farby malarskie, azbest), systemy wentylacji i klimatyzacji (np. mikroorganizmy żyjące w nieczyszczonych przewodach wentylacyjnych), powietrze zewnętrzne (np. zanieczyszczenia chemiczne powietrza w dużych aglomeracjach miejskich) albo samo użytkowanie pomieszczeń (np. palenie tytoniu).

Upadek miejskiej legendy
Pod koniec lat 90. XX wieku szwedzkie badania naukowe pokazały, że zależności między mieszkaniem lub pracą w nowym budynku, a wymienionymi chorobami nie są takie oczywiste. W 2006 r. instytut zdrowia w tym kraju wydał nawet zalecenie dla lekarzy, aby nie diagnozować syndromu chorego budynku. Badania eksperymentalne przeprowadzone rok wcześniej w Dani pokazały bowiem, że nie występują żadne korelacje między stanem zdrowia i budynkiem w jakim się przebywa.

Czy Waszym zdaniem syndrom chorego budynku rzeczywiście nie istnieje?