Nasze pieniądze: Budżet obywatelski? Jeszcze nie teraz! [tekst]

W “Gazecie Wyborczej” z dnia 26 stycznia 2013 r. ukazał się tekst Przemysława Jedleckiego pt. “Nasze miasta z ludzką twarzą”. Dziennikarz pisze w nim o katowickim “budżecie obywatelskim”, czyli 150 tys. zł., które otrzymały do wydania rady dzielnic. Popiera ten pomysł ale przywołuje też kontekst PR-owy tych działań.

Jako jeden z inicjatorów dyskusji o budżecie obywatelskim w Katowicach, proszę nie mówmy, że jeśli na hulajnodze nakleimy znaczek Mercedesa tzn. iż mamy dzieło niemieckich konstruktorów. Inicjatywa 150 tys. zł. dla dzielnicy jest godna pochwały, ale trudno mówić, że to budżet obywatelski. Nie chodzi tutaj o kwoty, ale o zasady.



Wola władzy
Decyzja o "zabezpieczeniu środków finansowych do wykorzystania na podstawie autonomicznej decyzji odpowiednich Jednostek Pomocniczych" jest deklaracją prezydenta w odpowiedzi na pismo radnego, czyli nie ma formy zarządzenia lub uchwały Rady Miasta. Jej zmiana może być równie nieoczekiwana, jak jej wprowadzenie.

Taka forma powoduje, że nie mamy żadnego opisu zasad jak obywatele mogą wpływać na wydatkowanie tych pieniędzy. Mogą tylko udać się do rad dzielnic i tam prosić o uwzględnienie ich wniosków. Podobnie jednak mogą iść do rady miasta i na komisjach przedstawiać swoje pomysły. Wtedy nawet nie trzeba się martwić tym limitem 150 tys. zł. Nie nazywajmy tego budżetem obywatelskim, bo to jest całkiem inne narzędzie.

Więcej narzędzi
W Katowicach od 12 września 2012 r. mamy jeszcze jedno nowe narzędzie tego typu - inicjatywę lokalną. Nie jest to jednak “budżet obywatelski”, choć jej działania jest dokładnie opisane w uchwale Rady Miasta.

Mieszkańcy do 31 lipca każdego roku mogą wystąpić z wnioskiem do magistratu o wsparcie rzeczowe lub organizacyjne ich pomysłu. Oznacza to więc, że jeśli np. przygotuję z sąsiadami plan umieszczenia ławek w naszym parku i zadeklarujemy, że zainstalujemy je społecznie to miasto powinno nam je kupić, jeśli spełnimy opisane w uchwale wymogi.

Niestety narzędzie to do tej pory pozostaje niewykorzystane przez nas. Mało osób wie w ogóle o jego istnieniu. Pierwszy termin zgłaszania pomysłów upłynął bowiem 31 grudnia 2012 r.

Budżet obywatelski i świnka
Budżet obywatelski to demokratyczny proces dyskusji i podejmowania decyzji, w którym każda mieszkanka i mieszkaniec miasta decyduje o tym, w jaki sposób wydawać część budżetu miejskiego. Po jego uchwaleniu samorząd miasta odpowiada za realizację zaplanowanych działań, zgodnie z ogólnymi zasadami dotyczącymi wydatków.

Jest to więc przejrzysty proces stałej dyskusji o potrzebach mieszkańców. Zainteresowanych jego przebiegiem odsyłam do prezentacji Dariusz Kraszewskiego z pierwszej na Śląsku konferencji TEDxRawaRiver.

Na 31 stycznia grupa inicjatorów wprowadzenia budżetu obywatelskiego w Katowicach została zaproszona przez Prezydenta Piotra Uszoka. 18 stycznia złożyliśmy na ręce Jakuba Jarząbka - rzecznika magistratu, schowany w śwince skarbonce wniosek o powołanie zespołu ds. takiego budżetu. Na spotkaniach zespołu wspólnie z urzędnikami, ale też radnymi, przedsiębiorcami i zainteresowanymi mieszkańcami chcielibyśmy wypracować zasady funkcjonowania budżetu obywatelskiego w Katowicach. Pierwszy prawdziwe konsultacje rozpoczęłyby się w 2014 r. a realizacja inwestycji wybranych przez mieszkańców w kolejnym roku.

Być może nie uda się na początku stworzyć budżetu obywatelskiego na miarę Mercedesa, ale wystarczy nam, że będzie to zwykły maluch. Ważne, aby był to samochód a nie hulajnoga. Proszę więc o nie nadużywanie pojęcia "budżet obywatelski" a szczególnie pokazywania go w kontekście narzędzia public relations.

Takie podejście może zniechęcić wielu Katowiczan do tej inicjatywy i zgłaszania swoich pomysłów na rozwój miasta już w przyszłym roku. Budżet obywatelski ma być zachętą do wzięcia odpowiedzialności przez nas wszystkich za Katowice a nie sposobem na zdobycie paru punktów w sondażach. Tego sobie i Państwu serdecznie życzę!